piątek, 24 stycznia 2014

Co jest w Bożym Sercu?




..... zadawałem i zadaję sobie to pytanie wiele razy na dzień, i czekam, czekam i już kiedy podejmuję decyzję, okazuje się, że Boży plan był inny a ja z sfrustrowaną twarzą, próbuję wyładować moje emocje i szukać usprawiedliwienia. Tak dzieje się od dnia kiedy zaczynam decydować o swoim losie, kiedy zmierzam się z rzeczywistością, choćby taką jak: powinienem powiedzieć, że "Tomek" mówi nieprawdę i to On nazwał moją koleżankę bardzo nieładnie pierwszy, czy też stać murem za Tomkiem bo obiecał mi, że odda mi swoją kolekcję nalepek z piłkarzami których mi brakuje do mojego albumu. 
Właśnie, już nigdzie nie można ich znaleźć w sklepach, a jak mówiłem mamie to nie chciała mi kupić bo ................ (zawsze znajdzie tysiąc powodów) do momentu kiedy myślę leżąc w łóżku czy pójść na pierwszą lekcję czy też nie , "przecież nic się nie nauczyłem, wymyślę coś i powiem, że było ciężko z dojazdem" Pytania zmieniają się wraz z naszym dorastaniem, i coś co wydawało się proste, nagle z dnia na dzień zaczyna być skomplikowane i trudne. 
Na tym blogu chcemy zapisywać realne historie dzieci, nastolatków i rodziców którzy zaufali Panu Bogu i zdecydowali wyjść poza strefę komfortu aby doświadczać realnej wiary zbudowanej na swoich doświadczeniach z Panem Bogiem.
W Biblii , Bóg często używał dzieci i młodych ludzi do wykonania Jego dzieł: Józef, Dawid, Samuel. Maria i Jeremiasz to jedne z kilku przykładów spośród wielu innych. Wierzymy, że dzieci posiadają zdolność poznania Boga w sprawdzony sposób i służenia Mu od najwcześniejszych lat. One mogą stać się prawdziwymi Chrześcijanami, zostać napełnione Bożym Duchem, chwalić Go i oddawać Mu cześć, modlić się i wstawiać za innymi, słuchać Bożego głosu i być Mu posłuszne w stawianiu kroków wiary, dzielić się Ewangelią. 
Nie chcemy popychać je poza to, co jest prawdziwe w ich życiu, jak również nie chcemy, aby rozwijały jedynie duchowe życie, bez wspierania innych życiowych aspektów, ale pragniemy zaprosić je, aby wraz z nami przynosiły radość Bożemu sercu. Przez zrozumienie fizycznych i emocjonalnych etapów ich rozwoju, będziemy w stanie kierować odpowiedni rodzaj nauczania tak, aby sprostać potrzebom określonych grup wiekowych. 
Wierzymy w potencjał nastolatków jako ”młodych liderów w szkoleniu”, stanowiących swoisty pomost pomiędzy najmłodszymi i dorosłymi, i chcemy szczególnie inwestować w tę grupę wiekową, towarzysząc im w tych przejściowych latach i pomagając im wzrastać w dojrzałości i poczuciu odpowiedzialności, podczas gdy odkrywają swoje powołanie i dary. 
Tutaj świadectwo mojej koleżanki która przez wyjazdy misyjne, odkryła swoje powołanie i sama została misjonarką pracującą wśród dzieci.
"Pierwszy raz uczestniczyłam w programie misyjnym z moją rodziną w Australii, kiedy miałam 11 lat. Wspomnienie , które pozostało najżywsze z tego okresu to fakt, że po raz pierwszy naprawdę doświadczyłam Ducha Świętego.  Nawet teraz, mogę wciąż wrócić do tej konkretnej chwili. W tamtym czasie nie rozumiałam dokładnie o co w tym wszystkim chodziło, ale wierzę, że w trakcie tego programu Bóg uruchomił jakiś proces w moim życiu." 
Przeskakując kilka lat dalej do czasu, kiedy byłam nastolatką i zaangażowałam się w wyjazdy misyjne Prawie każde wakacje spędzałam na misjach i nie miałam tego dosyć.  Uwielbiałam taniec, ale teraz kiedy patrzę wstecz, widzę czego się nauczyłam, i jak Bóg już przygotowywał mnie na przyszłość. Nauczyłam się jak być liderem, i co to znaczy być osobą stanowiącą godny do naśladowania wzór i przykład dla młodszych dzieci. Znalazłam nową rodzinę, czułam, że do niej przynależę. Ale co najważniejsze nauczyłam się słyszeć Boży głos. 
Pamiętam jeden raz, kiedy przechodziliśmy przez kroki wstawiennictwa przed wyjazdem na misję, otrzymałam obraz chłopca w niebieskiej podkoszulce , który miał jakiś rodzaj niepełnosprawności.  Pojechaliśmy na ten program i on tam był! Poszłam z nim porozmawiać, i on myślał, że to było naprawdę dziwne, ale ja wiem na pewno, że Bóg do mnie przemówił. 
Myślę jednak, że największy wpływ na moje życie miał wyjazd misyjny którego byłam częścią roku 2001. To był mój pierwszy rok po liceum, nie wiedziałam naprawdę co chcę robić ze swoim życiem, ale wiedziałam na pewno, że chcę uczestniczyć w tym programie. W ciągu tych trzech miesięcy, kiedy jeździliśmy do różnych krajów , doświadczając różnych kultur, moje oczy zostały otwarte na fakt, że ten świat potrzebuje Jezusa.  Odebrałam wiele lekcji na tym wyjeździe: przywództwa, rozwiązywania konfliktów, duchowej bitwy. Ale najważniejszy moment nastąpił w Kazachstanie. Odwiedziliśmy sierociniec , gdzie spędziłam trochę czasu z jedną dziewczynką. Ona nie mówiła po angielsku, ja nie znałam rosyjskiego, ale kiedy przychodzi do Bożej miłości, czasami nie potrzeba słów.  On włożyła swoją dłoń w moją i nie chciała puścić przez całe popołudnie. Nie wiem dokładnie jak wyrazić to, co działo się w moim sercu, ale wiedziałam na pewno, że Bóg wzywał mnie do służby dzieciom.  Nie wiedziałam gdzie, i w jakim kontekście, ale wiedziałam, że dzieci i ich rodziny to było to. 
Po tym programie poszłam do Kolegium Biblijnego w Nowej Zelandii, zaangażowałam się w taniec, służbę szkołom, Szkółkę Niedzielną, i programy pomocy społecznej, ale w 2006 poszłam jako stażystka do Metro Ministries w Nowym Jorku, i jestem tu od tamtego czasu.
Teraz, prawie 10 lat od tamtego programu to, co Bóg włożył w moje serce w Kazachstanie jest wciąż tak samo realne, jak wcześniej. Jestem w pełni oddana idei wychodzenia do dzieci i ich rodzin w ubogich dzielnicach Nowego Jorku. Wszystkie te rzeczy, których nauczyłam się na wyjazdach misyjnych jak, bycie wzorem, przywództwo, poczucie rodziny, praca w zespole, duchowa walka – wciąż korzystam z tych zasad dzisiaj. 
Uwielbiałam być częścią misji i teraz kiedy zastanawiam się nad czasem spędzonym na programach , widzę jak ogromny wpływ miały one na mnie. Miałam liderów, którzy wlewali we mnie życie, zachęcali, podbudowywali, i pchali do przodu nawet wtedy, kiedy nie chciałam iść dalej! Teraz jako lider, mogę mieć ten sam wpływ, mogę przekazywać to, czego się nauczyłam. 
Zachęcamy was do czytania i dzielenia się waszymi doświadczeniami misyjnymi.

     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz